Helena Rubinstein
Helena Rubinstein, właśc. Chaja Rubinstein (ur. 25 grudnia 1872 w Podgórzu pod Krakowem, zm. 1 kwietnia 1965 w Nowym Jorku) – polska bizneswoman żydowskiego pochodzenia, mecenaska sztuki, innowatorka, twórczyni nowoczesnej kosmetologii, założycielka przedsiębiorstwa Helena Rubinstein Inc., jedna z najbogatszych kobiet swojej epoki.
W portalu Przytulność na Facebooku:
W 1896 roku młoda dziewczyna wsiadła na statek płynący do Australii. Nie miała przy sobie prawie nic: kilka ubrań, ani grosza w kieszeni… i dwanaście małych słoiczków kremu do twarzy.
Uciekała.
Helena Rubinstein miała zaledwie 18 lat, gdy ojciec oznajmił, że ma wyjść za 35-letniego wdowca — mężczyznę, którego nie kochała i którego nie wybierała. W surowym, żydowskim domu w Krakowie córka nie sprzeciwiała się woli ojca. Helena — sprzeciwiła się.
Napisała do wuja w Australii — człowieka, którego prawie nie znała — prosząc o dach nad głową. Ojciec był wściekły. Matka w milczeniu wsunęła jej w dłonie dwanaście słoiczków kremu, przygotowanego przez węgierskiego chemika Jakoba Lykusky’ego. Wszystkie córki Rubinstein używały go co wieczór. Matka powtarzała, że to sekret pięknej skóry.
Helena nie zdawała sobie sprawy, że te dwanaście słoiczków stworzy fundament jej przyszłego imperium.
Australia była bezlitosna. Słońce paliło wszystko — także skórę kobiet. Helena zauważyła to od razu: twarze wysuszone, popękane, nadmiernie opalone. One także zauważyły ją — drobną Polkę z mocnym akcentem i skórą gładką jak porcelana.
— Jak to robisz? — pytały.
Helena pokazywała krem.
W kilka miesięcy sprzedała wszystkie słoiczki. Potem zamówiła kolejne. A później zaczęła robić krem sama — eksperymentując z lanoliną od australijskich owiec, maskując zapach lawendą i sosną. Pracowała jako kelnerka w melbournskiej herbaciarni, dopóki nie znalazła inwestora, który pomógł jej otworzyć pierwszy salon piękności. W 1902 roku powstał Salon de Beauté Valaze Heleny Rubinstein przy Collins Street.
Miała trzydzieści lat. Żadnej szkoły chemicznej. Żadnego wykształcenia biznesowego. Żadnych wpływowych znajomości. Tylko jedną śmiałą ideę: Piękno to nie próżność — to nauka.
Helena nie sprzedawała jedynie kremów. Oceniała skórę każdej klientki, diagnozowała problemy, zalecała odpowiednią pielęgnację. Jej pracownice nosiły białe fartuchy, jak medyczny personel. Mówiła o typach skóry, o rutynach, o profilaktyce — w czasach, gdy kosmetyki uważano za coś nieodpowiedniego dla „porządnej” kobiety. To działało.
W ciągu pięciu lat jej australijski biznes przynosił ogromne zyski. W 1908 roku zainwestowała 100 000 dolarów własnych oszczędności — bo kobietom nie udzielano kredytów — i przeniosła się do Londynu. Potem do Paryża. A następnie do Nowego Jorku.
W każdym mieście powtarzała swoją metodę: nowy salon, szkolenie personelu, indywidualne podejście do klientek. Wymyśliła „Dzień Piękności”, stworzyła wodoodporny tusz do rzęs, spopularyzowała pomysł różnych kosmetyków na dzień i na noc, pisała książki, które uczyły kobiety dbania o siebie w świecie, który wciąż w to wątpił. Ale droga nie była łatwa. Mężczyźni biznesu ją lekceważyli. Elity ją ignorowały. Mocny polski akcent zawsze zdradzał ją jako obcą. Miała tylko 147 cm wzrostu — przed ważnymi spotkaniami układała poduszki na krześle, pozwalając nogom zwisać, byle tylko nie wyglądać na „małą”. Nie przejmowała się tym. Pracowała więcej niż wszyscy.
Jej największą rywalką była Elizabeth Arden. Dwa kobiece imperia, dwa salony na tej samej ulicy w Nowym Jorku. Podbierały sobie pracownice, otwierały nowe lokale tuż obok siebie, ale nie zamieniły ani słowa. Rubinstein mówiła o Arden „Ta Druga”. Arden o niej: „Ta okropna kobieta”. Ich rywalizacja przeszła do historii — powstały o niej książki i musical na Broadwayu. A Helena wciąż wygrywała.
W 1928 roku sprzedała amerykańską część firmy za 7,3 mln dolarów (dziś ponad 130 mln). Po krachu giełdowym akcje spadły z 60 do 3 dolarów. Helena odkupiła firmę za ułamek ceny. Genialny ruch. W latach 30. jej imperium było warte ponad 100 mln dolarów. Miała apartamenty na trzech kontynentach, kolekcjonowała Picassa i Dalego, była jedną z pierwszych Europejek z poważną kolekcją sztuki afrykańskiej.
W 1938 roku poślubiła o 20 lat młodszego gruzińskiego księcia i została księżną Gourielli.
Ale nigdy nie przestała pracować. W wieku 80 lat codziennie była w biurze. W wieku 90 lat testowała nowe produkty, spotykała się z chemikami i diagnozowała skórę klientek.
Jej motto przeszło do legendy: „Nie ma brzydkich kobiet, są tylko leniwe.”
Najpierw stosowała je na sobie.
Helena Rubinstein zmarła 1 kwietnia 1965 roku, mając 94 lata. Zbudowała globalne imperium, zatrudniała tysiące kobiet i na zawsze zmieniła sposób, w jaki świat myśli o pięknie.
Fundacja jej imienia przekazała później prawie 130 mln dolarów na edukację, sztukę i cele społeczne.
Ale największym dziedzictwem Heleny było to, kim była. Przyjechała do obcego kraju z niczym — jako imigrantka, jako kobieta, jako Żydówka w czasach otwartego antysemityzmu, kiedy w wielu miejscach kobiety nie miały jeszcze prawa głosu. Wyśmiewano jej akcent i wzrost. Wielokrotnie słyszała: „Nie pasujesz tutaj.” A mimo to zbudowała swoje miejsce.
Dziewczyna, która uciekła przed aranżowanym małżeństwem z dwunastoma słoiczkami kremu, zamieniła je w światowe imperium.
Stworzyła przestrzeń w biznesie i nauce dla pokoleń kobiet, które przyszły po niej. Dzień przed tym, jak Amerykanki uzyskały prawa wyborcze, Helena Rubinstein zatrudniała już tysiące kobiet.
I w każdej kobiecie, która wychodziła z jej salonu pewniejsza siebie, zostawiała ciche pytanie:
**Jeśli ona mogła zacząć od zera… jak daleko może zajść każda kobieta, która odważy się uwierzyć w siebie?**