Stanisława Umińska: Różnice pomiędzy wersjami

Z Polkopedia
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
(Creating page)
 
Linia 1: Linia 1:
== Rozważania ==
== Rozważania ==
Pytanie brzmi: ile lat mają żyć kobiety za granicą, żeby znaleźć się w Polkopedii? Nie rozwiążemy tego problemu jednoznacznie. Bo [[Irena Bobowska (PL)|Irena Bobowska]] i wiele jej towarzyszek, tych które znała i tych, których nie znała, żyły w Berlinie ostatni rok, dwa lata, może trzy. A jednak umeściliśmy je nie tylko w projekcie  "Kobiety w cieniu gilotyny. Polki stracone w berlińskim więzieniu straceń w Plötzensee", bo to oczywiste, ponad 40 Polek zostało straconych przez zgilotynowanie w tym więzieniu podczas II wojny światowej, ale również w Polkopedii. encyklopedii Polek za granicą. Większość z nich nie spędziła przecież tu wielu lat. Uznaliśmy, że jest tu ich miejsce, bo okres spędzony poza Polską był dramatycznie ważny. To właśnie ten powód skłonił mnie, administratorkę Polkopedii, to zreblogowania tutaj trzech wpisów blogowych na temat Stanisławy Umińskiej, a w życiu klasztornym - siostry Benigny. Niemal całe swoje życie Benigna spędziła w Polsce, a mimo to ważny, może nawet najważniejszy moemnt w jej życiu, a na pewno - przełomowy - rozegrał się w Paryżu.  
Pytanie brzmi: ile lat mają żyć kobiety za granicą, żeby znaleźć się w Polkopedii? Nie rozwiążemy tego problemu jednoznacznie. Bo [[Irena Bobowska (PL)|Irena Bobowska]] i wiele jej towarzyszek, tych które znała i tych, których nie znała, żyły w Berlinie ostatni rok, dwa lata, może trzy. A jednak umeściliśmy je nie tylko w projekcie  "Kobiety w cieniu gilotyny. [[Lista kobiet straconych w Plötzensee|Polki stracone w berlińskim więzieniu straceń w Plötzensee]]", bo to oczywiste - ponad 40 Polek zostało straconych przez zgilotynowanie w tym więzieniu podczas II wojny światowej - ale również w Polkopedii. encyklopedii Polek za granicą. Większość z nich nie spędziła przecież tu wielu lat. Uznaliśmy, że jest tu ich miejsce, bo okres spędzony poza Polską był dramatycznie ważny. To właśnie ten powód skłonił mnie, administratorkę Polkopedii, to zreblogowania tutaj tekstów o Stanisławie Umińskiej, a w życiu klasztornym - siostrze Benignie. Niemal całe swoje życie Benigna spędziła w Polsce, a mimo to ważny, może nawet najważniejszy moment w jej życiu, a na pewno - przełomowy - rozegrał się w Paryżu.  
 




'''Autor: Lech Milewski'''
'''Autor: Lech Milewski'''


''Ten tekst, składa się z trzech wpisów, które najpierw ukazały się na blogu'' W altanie ''w styczniu 2015 roku, a potem na ewamaria.blog w lutym tegoż roku.''
''Tekst został skompilowany z trzech wpisów, które najpierw ukazały się na blogu'' W altanie ''w styczniu 2015 roku, a potem na'' ewamaria.blog ''w lutym tegoż roku.''
 




Linia 37: Linia 39:
Piosenkarz, muzyk, aktor, reżyser, pisarz, działacz kulturalny - prawdziwie renesansowa postać.  
Piosenkarz, muzyk, aktor, reżyser, pisarz, działacz kulturalny - prawdziwie renesansowa postać.  


Podczas okupacji Leon Schiller nie czuł zagrożenia ze strony Niemców, uważał, że chroni go austriacki tytuł szlachecki. Nie uchronił. W marcu 1941 roku Armia Krajowa wykonała wyrok na Igo Symie - popularnym warszawskim aktorze kabaretowym, współpracowniku Gestapo - [[Igo Sym|KLIK]]. Po zamachu Niemcy przeprowadzili serię aresztowań w warszawskim środowisku teatralnym. Aresztowali również Schillera i zesłali go do Oświęcimia. Stamtąd wykupiła go siostra.
Podczas okupacji Leon Schiller nie czuł zagrożenia ze strony Niemców, uważał, że chroni go austriacki tytuł szlachecki. Nie uchronił. W marcu 1941 roku Armia Krajowa wykonała wyrok na Igo Symie - popularnym warszawskim aktorze kabaretowym, współpracowniku Gestapo. Po zamachu Niemcy przeprowadzili serię aresztowań w warszawskim środowisku teatralnym. Aresztowali również Schillera i zesłali go do Oświęcimia. Stamtąd wykupiła go siostra.
 
Matka Benigna szukała różnych sposobów, aby zmienić i wzbogacić życie duchowe swoich podopiecznych. Jednym z nich był teatr. Bardzo oczywistym wyborem były jasełka. A czyż mógł być ktoś bardziej powołany do stworzenia takiego przedstawienia niż Leon Schiller propagujący mickiewiczowską wizję teatru monumentalnego?


Matka Benigna szukała różnych sposobów, aby zmienić i wzbogacić życie duchowe swoich podopiecznych. Jednym z nich był teatr. Bardzo oczywistym wyborem były jasełka. A czyż mógł być ktoś bardziej powołany do stworzenia takiego przedstawienia niż Leon Schiller propagujący mickiewiczowską wizję teatru monumentalnego - [[Teatr monumentalny|KLIK]]?
'''Pastorałłka c.d.'''


Matka Benigna nawiązała z nim kontakt. Na swój list otrzymała taką odpowiedź:
Matka Benigna nawiązała z nim kontakt. Na swój list otrzymała taką odpowiedź:
Linia 51: Linia 55:
''W egzemplarzu zaznaczyłem zielonym i czarnym ołówkiem kwestie i śpiewy mogace wejść w skład skróconego widowiska, którego plan podaję na osobnej karteczce.(...)''
''W egzemplarzu zaznaczyłem zielonym i czarnym ołówkiem kwestie i śpiewy mogace wejść w skład skróconego widowiska, którego plan podaję na osobnej karteczce.(...)''


''Łączę wyrazy głębokiego szacunku i czci głębokiej. Leon Schiller''"- Zdzisław Umiński, Album z rewolwerem.
''Łączę wyrazy głębokiego szacunku i czci głębokiej. Leon Schiller.''


Zdzisław Umiński - przebywający w Henrykowie członek AK - wspomina:
Zdzisław Umiński - przebywający w Henrykowie członek AK - wspomina: ''Po przybycu Leona Schillera przez miesiąc trwały przygotowania do wystawienia sztuki. Wielki reżyser zjawiał się dwu lub trzykrotnie w ciągu tygodnia, w końcu, na prośbę Przełożonej, został na stałe. (...)''


''Po przybycu Leona Schillera przez miesiąc trwały przygotowania do wystawienia sztuki. Wielki reżyser zjawiał się dwu lub trzykrotnie w ciągu tygodnia, w końcu, na prośbę Przełożonej, został na stałe. (...)''
''Pensjonariuszki podzieliły się na dwa obozy (te, które chciały wystąpić i te, które nie chciały -przypisek LM). Tylko Teresa, dziecko prawie szesnastoletnie, bardzo grzeczna i na pozór skromna, chodziła ze spuszczoną głową powtarzając cichym głosem: 'Dziwka jestem, biedna, nieszczęśliwa dziwka'. (...) W połowie grudnia Przełożona wezwała ją do siebie proponując, żeby odegrała rolę jednego z aniołów. Zgodziła się i jakby odzyskała wiarę w siebie.''
 
''Pensjonariuszki podzieliły się na dwa obozy (te, które chciały wystąpić i te, które nie chciały -przypisek mój). Tylko Teresa, dziecko prawie szesnastoletnie, bardzo grzeczna i na pozór skromna, chodziła ze spuszczoną głową powtarzając cichym głosem: 'Dziwka jestem, biedna, nieszczęśliwa dziwka'. (...) W połowie grudnia Przełożona wezwała ją do siebie proponując, żeby odegrała rolę jednego z aniołów. Zgodziła się i jakby odzyskała wiarę w siebie.''


''- Będę aniołem - mówiła prawie każdemu, kogo tylko napotkała. Ale podczas prób załamała się, stanęła na proscenium i nagle oznajmiła głosem wypełnionym po brzegi smutkiem:''
''- Będę aniołem - mówiła prawie każdemu, kogo tylko napotkała. Ale podczas prób załamała się, stanęła na proscenium i nagle oznajmiła głosem wypełnionym po brzegi smutkiem:''
Linia 65: Linia 67:
''Pan Leon zrobił gest pełen rozpaczy, odszedł do niej i usiłował uspokoić, ale dziewczyna zawołała:''
''Pan Leon zrobił gest pełen rozpaczy, odszedł do niej i usiłował uspokoić, ale dziewczyna zawołała:''


''- Nie, niech pan mnie zostawi, wy wszyscy jesteście tacy sami.''" - Album z rewolwerem.
''- Nie, niech pan mnie zostawi, wy wszyscy jesteście tacy sami.''


Po przestawieniu Andrzej Łapicki wspominał: ''Przedstawienie było niezwykłe. Matka Boska – prostytutka z ogoloną głową – przejmująco odśpiewała 'Pomaluśku Józefie'. Józef – dziewczyna o twarzy morderczyni – była troskliwą opiekunką Maryi. Niezwykłe wrażenie. Przejęcie i czystość tych dziewcząt udzieliły się widowni. Jedno z najpiękniejszych wzruszeń teatralnych, jakie przeżyłem...''
Po przestawieniu Andrzej Łapicki wspominał: ''Przedstawienie było niezwykłe. Matka Boska – prostytutka z ogoloną głową – przejmująco odśpiewała 'Pomaluśku Józefie'. Józef – dziewczyna o twarzy morderczyni – była troskliwą opiekunką Maryi. Niezwykłe wrażenie. Przejęcie i czystość tych dziewcząt udzieliły się widowni. Jedno z najpiękniejszych wzruszeń teatralnych, jakie przeżyłem...''


Czesław Miłosz pisał: ''Matka Boska ubrana na niebiesko, nieduża, prawie dziecinna, szczupła, jasnowłosa. Uczestniczyłem w misterium, równocześnie odsłaniającym esencję teatru. Tą esencją jest chyba ludzka możność bycia kimś innym, co, jeżeli się zastanowić, znaczy, że każdy człowiek jest domem wielu osobowości przebywających w nim potencjalnie, nigdy nie zrealizowanych, bo jedna tylko z nich występuje na zewnątrz i dostarcza przyjętej przez innych maski.''  
Czesław Miłosz pisał: ''Matka Boska ubrana na niebiesko, nieduża, prawie dziecinna, szczupła, jasnowłosa. Uczestniczyłem w misterium, równocześnie odsłaniającym esencję teatru. Tą esencją jest chyba ludzka możność bycia kimś innym, co, jeżeli się zastanowić, znaczy, że każdy człowiek jest domem wielu osobowości przebywających w nim potencjalnie, nigdy nie zrealizowanych, bo jedna tylko z nich występuje na zewnątrz i dostarcza przyjętej przez innych maski. (...)'' ''I wtedy przychodzi to nagłe uświadomienie sobie, że przecież teatr sakralny polega właśnie na transformacji dokonującej się przed naszymi oczami, że dziewczyna gra tylko samą siebie, prawdziwszą od tej, co włóczyła się z niemieckimi żołnierzami, że jest, wstępując w wyższy wymiar, tylko sobie przywrócona''.
 
Jeszcze raz Czesław Miłosz - ''I wtedy przychodzi to nagłe uświadomienie sobie, że przecież teatr sakralny polega właśnie na transformacji dokonującej się przed naszymi oczami, że dziewczyna gra tylko samą siebie, prawdziwszą od tej, co włóczyła się z niemieckimi żołnierzami, że jest, wstępując w wyższy wymiar, tylko sobie przywrócona''.


Po przedstawienu Leon Schiller spytał Zdzisława Umińskiego jaka jest jego opinia:
Po przedstawienu Leon Schiller spytał Zdzisława Umińskiego jaka jest jego opinia:
Linia 81: Linia 81:
''Schiller przystanął, odwrócił się i pocałował mnie w policzek''
''Schiller przystanął, odwrócił się i pocałował mnie w policzek''


''- Powiedziałeś prawdę, mój drogi parobczaku - po chwili powtórzył jeszcze raz - Tak, właśnie tak było. Jakby całemu światu i Niemcom. I Niemcom także!'' - Album z rewolwerem.
''- Powiedziałeś prawdę, mój drogi parobczaku - po chwili powtórzył jeszcze raz - Tak, właśnie tak było. Jakby całemu światu i Niemcom. I Niemcom także!''  


Goście wracają do Warszawy.
Goście wracają do Warszawy.


''Żegnamy się z siostrą Benigną. Bije od niej spokój i dobroć. A przecież to kobieta, która zabiła. Zabiła we śnie wielką miłość swojego życia. -''  Andrzej Łapicki.
Andrzej Łapicki: ''Żegnamy się z siostrą Benigną. Bije od niej spokój i dobroć. A przecież to kobieta, która zabiła. Zabiła we śnie wielką miłość swojego życia.''  
 
''Ciąg dalszy w następny poniedziałek...''
 
Źródła:


== Źródła ==
Teatr-Pismo - wspomnienie A. Łapickiego - '''KLIK'''.
Teatr-Pismo - wspomnienie A. Łapickiego - '''KLIK'''.



Wersja z 22:29, 15 sie 2025

Rozważania

Pytanie brzmi: ile lat mają żyć kobiety za granicą, żeby znaleźć się w Polkopedii? Nie rozwiążemy tego problemu jednoznacznie. Bo Irena Bobowska i wiele jej towarzyszek, tych które znała i tych, których nie znała, żyły w Berlinie ostatni rok, dwa lata, może trzy. A jednak umeściliśmy je nie tylko w projekcie "Kobiety w cieniu gilotyny. Polki stracone w berlińskim więzieniu straceń w Plötzensee", bo to oczywiste - ponad 40 Polek zostało straconych przez zgilotynowanie w tym więzieniu podczas II wojny światowej - ale również w Polkopedii. encyklopedii Polek za granicą. Większość z nich nie spędziła przecież tu wielu lat. Uznaliśmy, że jest tu ich miejsce, bo okres spędzony poza Polską był dramatycznie ważny. To właśnie ten powód skłonił mnie, administratorkę Polkopedii, to zreblogowania tutaj tekstów o Stanisławie Umińskiej, a w życiu klasztornym - siostrze Benignie. Niemal całe swoje życie Benigna spędziła w Polsce, a mimo to ważny, może nawet najważniejszy moment w jej życiu, a na pewno - przełomowy - rozegrał się w Paryżu.


Autor: Lech Milewski

Tekst został skompilowany z trzech wpisów, które najpierw ukazały się na blogu W altanie w styczniu 2015 roku, a potem na ewamaria.blog w lutym tegoż roku.


Pastorałka

Andrzej Łapicki: Jest styczeń 1943 roku. Grupa warszawskich artystów marznie na stacji Most koło mostu Kierbedzia (dziś: Śląsko-Dąbrowski), czekając na kolejkę do Jabłonny. Są wszyscy – Kreczmarowie i Wyrzykowscy, Wierciński, Lutosławski, Panufnik, Andrzejewski i Miłosz. I grupka młodzieży z tajnego Instytutu Sztuki Teatralnej. Jedziemy do Henrykowa, gdzie Leon Schiller wystawił 'Pastorałkę' z zespołem upadłych dziewcząt, złodziejek, morderczyń, prostytutek.

Zakład dla upadłych dziewcząt w Henrykowie

Początków zakładu należy szukać w szpitalu św. Łazarza w Warszawie, założonym w XVI wieku przez Piotra Skargę. Początkowo było to schronisko dla ubogich i trędowatych. Pod koniec XVIII wieku zamieniono je na szpital specjalizujący się w leczeniu chorób skórnych i wenerycznych. W latach 20. XX wieku trafiały tam prostytutki schwytane przez policję i straż miejską. Były poddawane obowiązkowym badaniom i w razie potrzeby, przymusowej, długotrwałej kuracji.

Do tego szpitala zgłosiła się do ochotniczej pracy szarytka - Jadwiga Jaroszewska, która przybrała zakonne imię - siostra Wincenta. Jej wizja pomocy ludziom wybiegała poza szpitalne mury. Leczenie chorób wenerycznych to był tylko czubek góry lodowej.

Po pierwsze w szpitalu, w jednej sali, przebywały osoby całkiem zdemoralizowane i młode dziewczęta, które trafiły na ulicę w wyniku lekkomyśności, szantażu, przymusu.

Po drugie w szpitalu, na tym samym oddziale co dorosłych, leczono dzieci obciążone dziedziczną chorobą weneryczną.

Po trzecie - wyleczone prostytutki, zaopatrzone w czarną książeczkę, nie miały innej szansy na przeżycie jak tylko powrót na ulicę.

Jadwiga Jaroszewska założyła nową rodzinę zakonną, która przyjęła nazwę sióstr Samarytanek (oficjalnie uznane przez Watykan w 1933 r.) i już jako Matka Wincenta doprowadziła do przeniesienia dzieci do osobnego oddziału. W 1927 r. rada miejska zaproponowała Matce Wincencie przejęcie zakładu w Henrykowie. W zakładzie kontynuowano leczenie chorych dziewcząt i jednocześnie prowadzono proces resocjalizacji, przyuczano do praktycznych zawodów, wdrażano do pracy. Ponad 50% dziewcząt wracało do normalnego życia.

W 1937 r. Matka Wincenta zmarła. W tym czasie Stowarzyszenie prowadziło kilka ośrodków, niektóre z nich zajmowały się opieką nad dziećmi chorymi i upośledzonymi. Kierownictwo nad zakładem w Henrykowie przejęła Matka Benigna - Matka Łagodna.

Nadeszła wojna. Do zakładu w Henrykowie zaczęły się zgłaszać osoby potrzebujące pomocy. Najpierw uciekinierzy z bombardowanej Warszawy, potem ukrywali się tu członkowie ruchu oporu i Żydzi.

Znajdowal się tam również, założony bez wiedzy sióstr, skład broni i amunicji AK.

W 1942 r trafił do zakładu słynny reżyser teatralny - Leon Schiller.

Leon Schiller - pełne nazwisko to Leon Schiller de Schildenfeld. Ten przyrostek otrzymała jego rodzina podczas nobilitacji przez cesarzową Marię Teresę.

Piosenkarz, muzyk, aktor, reżyser, pisarz, działacz kulturalny - prawdziwie renesansowa postać.

Podczas okupacji Leon Schiller nie czuł zagrożenia ze strony Niemców, uważał, że chroni go austriacki tytuł szlachecki. Nie uchronił. W marcu 1941 roku Armia Krajowa wykonała wyrok na Igo Symie - popularnym warszawskim aktorze kabaretowym, współpracowniku Gestapo. Po zamachu Niemcy przeprowadzili serię aresztowań w warszawskim środowisku teatralnym. Aresztowali również Schillera i zesłali go do Oświęcimia. Stamtąd wykupiła go siostra.

Matka Benigna szukała różnych sposobów, aby zmienić i wzbogacić życie duchowe swoich podopiecznych. Jednym z nich był teatr. Bardzo oczywistym wyborem były jasełka. A czyż mógł być ktoś bardziej powołany do stworzenia takiego przedstawienia niż Leon Schiller propagujący mickiewiczowską wizję teatru monumentalnego?

Pastorałłka c.d.

Matka Benigna nawiązała z nim kontakt. Na swój list otrzymała taką odpowiedź:

Wielce Szanowna i Czcigodna Siostro!

Pozwalam sobie przesłać egzemplarz 'Pastorałki', jedyny, jaki po spaleniu całego nakładu, ocalał, dlatego z przykrością, po ewentualnym zużytkowaniu go, będę musiał prosić o łaskawy zwrot.

Tekst niniejszego misterium ludowego (...) został ułożony 'na wyrost', można go dowolnie skracać i nawet w tym duchu utrzymywanym wbogacać. (...)

W egzemplarzu zaznaczyłem zielonym i czarnym ołówkiem kwestie i śpiewy mogace wejść w skład skróconego widowiska, którego plan podaję na osobnej karteczce.(...)

Łączę wyrazy głębokiego szacunku i czci głębokiej. Leon Schiller.

Zdzisław Umiński - przebywający w Henrykowie członek AK - wspomina: Po przybycu Leona Schillera przez miesiąc trwały przygotowania do wystawienia sztuki. Wielki reżyser zjawiał się dwu lub trzykrotnie w ciągu tygodnia, w końcu, na prośbę Przełożonej, został na stałe. (...)

Pensjonariuszki podzieliły się na dwa obozy (te, które chciały wystąpić i te, które nie chciały -przypisek LM). Tylko Teresa, dziecko prawie szesnastoletnie, bardzo grzeczna i na pozór skromna, chodziła ze spuszczoną głową powtarzając cichym głosem: 'Dziwka jestem, biedna, nieszczęśliwa dziwka'. (...) W połowie grudnia Przełożona wezwała ją do siebie proponując, żeby odegrała rolę jednego z aniołów. Zgodziła się i jakby odzyskała wiarę w siebie.

- Będę aniołem - mówiła prawie każdemu, kogo tylko napotkała. Ale podczas prób załamała się, stanęła na proscenium i nagle oznajmiła głosem wypełnionym po brzegi smutkiem:

- Nie, nie jestem aniołem, jestem kurwą - i zaczęła się histerycznie śmiać.

Pan Leon zrobił gest pełen rozpaczy, odszedł do niej i usiłował uspokoić, ale dziewczyna zawołała:

- Nie, niech pan mnie zostawi, wy wszyscy jesteście tacy sami.

Po przestawieniu Andrzej Łapicki wspominał: Przedstawienie było niezwykłe. Matka Boska – prostytutka z ogoloną głową – przejmująco odśpiewała 'Pomaluśku Józefie'. Józef – dziewczyna o twarzy morderczyni – była troskliwą opiekunką Maryi. Niezwykłe wrażenie. Przejęcie i czystość tych dziewcząt udzieliły się widowni. Jedno z najpiękniejszych wzruszeń teatralnych, jakie przeżyłem...

Czesław Miłosz pisał: Matka Boska ubrana na niebiesko, nieduża, prawie dziecinna, szczupła, jasnowłosa. Uczestniczyłem w misterium, równocześnie odsłaniającym esencję teatru. Tą esencją jest chyba ludzka możność bycia kimś innym, co, jeżeli się zastanowić, znaczy, że każdy człowiek jest domem wielu osobowości przebywających w nim potencjalnie, nigdy nie zrealizowanych, bo jedna tylko z nich występuje na zewnątrz i dostarcza przyjętej przez innych maski. (...) I wtedy przychodzi to nagłe uświadomienie sobie, że przecież teatr sakralny polega właśnie na transformacji dokonującej się przed naszymi oczami, że dziewczyna gra tylko samą siebie, prawdziwszą od tej, co włóczyła się z niemieckimi żołnierzami, że jest, wstępując w wyższy wymiar, tylko sobie przywrócona.

Po przedstawienu Leon Schiller spytał Zdzisława Umińskiego jaka jest jego opinia:

... interesuje mnie co sądzi o tym niefachowiec.

- Dziewczyny grały jakoś tak, jakby grały dla całego świata. I dla nas, i nawet dla Niemców, którzy...

Schiller przystanął, odwrócił się i pocałował mnie w policzek

- Powiedziałeś prawdę, mój drogi parobczaku - po chwili powtórzył jeszcze raz - Tak, właśnie tak było. Jakby całemu światu i Niemcom. I Niemcom także!

Goście wracają do Warszawy.

Andrzej Łapicki: Żegnamy się z siostrą Benigną. Bije od niej spokój i dobroć. A przecież to kobieta, która zabiła. Zabiła we śnie wielką miłość swojego życia.

Źródła

Teatr-Pismo - wspomnienie A. Łapickiego - KLIK.

TVN24 - Co ma Miłosz do Białołęki - KLIK.

Dzielnica Białołęka - Historia domu Sióstr Benedyktynek w Henrykowie - KLIK.

Leon Schiller - Życie i twórczość - KLIK. Polecam koniecznie!!!

Zdzisław Umiński - Album z rewolwerem - Czytelnik - 1984.