Groby Polek w Berlinie: Różnice pomiędzy wersjami

Z Polkopedia
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
(I created)
 
 
(Nie pokazano 8 pośrednich wersji utworzonych przez tego samego użytkownika)
Linia 1: Linia 1:
= Bo miłość jest nieśmiertelna =
'''Reblog mojego własnego tekstu sprzed 12 lat oraz poprawki i myśli z lutego 2025 roku'''
<nowiki>https://ewamaria.blog/2013/02/13/for-love-is-immortality-2/</nowiki>
'''Ewa Maria Slaska'''
'''Ewa Maria Slaska'''


Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna
W Berlinie jest wiele polskich grobów, aczkolwiek nie zawsze można być pewnym, że są one naprawdę polskie, bo jeśli nie uzyskamy dodatkowych informacji, nie możemy wiedzieć, czy Magdalena Krupa jest Polką, czy też wyszła za mąż za Polaka, a nawet, czy wyszła za mąż za Niemca o polskim nazwisku. Wprawdzie, jak twierdzi Anna Poniatowska, autorka książki Polacy w Berlinie, wszystkie polskonrzmiące nazwiska świadczą o tym, że kiedyś założyciel tej rodziny przybył z terenów Polski, ale nie naszym celem jest polonizowanie kogokolwiek na siłę. Jeśli rodzina przybyła z Polski postanawia, że jest niemiecka, to nie nam decydować, że Krakowiak, Lubliński i Mazur to jednak Polacy. Dlatego trzeba coś wiedzieć, znaleźć jakąś dodatkową informację. Czasem napisy na grobach dostarczają pewnych wskazówek. Najprostsza jest oczywiście informacja, że ktoś jest Polakiem i urodził się w Kartuzach, Otwocku, Iławie albo Oleśnicy. Czasem znajdziemy na grobach polskie napisy - "Zdrowaś Mario", "prosi o modlitwę" albo "śp".  Czasem zachowane w imionach i nazwiskach polskie litery świadczą o pochodzeniu - Władysława Barańczak, Krzysztof Górecki. Z reguły bowiem jeśli ktoś rezygnował z "bycia Polakiem", to w pierwszej kolejności usuwał polskie znaki diakrytyczne ( ja nie, ale o tym później). A zatem Domańska, Łukowicz albo Przechera są raczej Polakami, albo w każdym razie ich polskość jeszcze niedawno miała moc obowiązującą. Jeśli do tych polskich nazwisk dołączają jednak imiona w wersji niemieckiej (Martha, Helene, Christoph) albo wręcz niemieckie: Hildegard, Gudrun, Siegfried, Maximilian, to jest to kolejny krok w wychodzeniu z polskości i przechodzeniu na niemieckość. Ale zdarza się i odwrotnie - znajdujemy bowiem nazwiska zapisane dziwacznie po niemiecku, po to, by ta pisownia wymuszła ich polską wymowę: Husaschewsky albo Quaczyniski. Bywają też osoby o wielu niemieckich imionach i niemieckim nazwisku, które np maleńką informacją - pseudonim "Malutki"  albo napis "Mamusia"- informują nas, że nie, że to nie Niemiec / Niemka, lecz Polak/Polka spoczęli w tym grobie.  
 
To napis na grobie Ewy S., Polki, która żyła i zmarła w Berlinie. (Uwaga. To nie ja. Piszę tu o niej jako o Ewie S. i zamazałam jej nazwisko na zdjęciu, bo nie dotarłam do tej osoby, która postawiła Ewie ten niewielki, ale pełen wielkiej miłości kamień nagrobny. Chyba niczego lepszego niż wiersz Emily Dickinson, zacytowany na tym nagrobku, nie mogłabym znaleźć na dzień świętego Walentego. Piszę “znaleźć”, bo naprawdę był to przypadek, że gdy wiele lat temu szukałyśmy z Anią K. polskich grobów na jednym z berlińskich cmentarzy, trafiłyśmy na jej grób.  O tym, czy ktoś, czyj grób oglądamy, jest Polakiem czy nie, trudno jest w Berlinie zadecydować. Setki tysięcy ludzi nosi i nosiło polskie nazwiska i choć ich rodziny z całą pewnością kiedyś przybyły tu z Polski czy też może, po zaborach, z należących do Prus ziem polskich, wiele rodzin już dawno nie pamięta o swych polskich przodkach. Takie groby jednak bez wahania kwalifikujemy jako polskie, gdy są na nich polskie napisy jak na powyższym grobie lub polskie litery.
 
Gdy ktoś został na nagrobku zapisany jako “Janek Niedźwiedziński”, pisany zdrobniale Janek, i to ktoś, kto umarł w roku 1925 i to akurat 14 lutego (czyli dokładnie sto lat temu!), to był na pewno Polakiem i to świadomym swej polskości, jeśli na użytek życia i śmierci w Berlinie nie uprościł nazwiska lub mu go nie uproszczono posthum. Ba, nawet jego żona, rodowita Niemka, która potem po raz drugi wyszła za mąż za Niemca, pojawi się na wspólnej płycie nagrobnej jako “verwitw. Niedźwiedzińska” – wdowa po Niedźwiedzińskim.
 
Moim ulubionym przykładem polskiego tekstu jest grób na cmentarzu parafialnym katedry świętej Jadwigi.
 
Tu spoczywa
 
Julia z Zapletiałów de Bereźnicka
 
zmarła w wieku życia lat 24
 
w dniu 30. Maja 1856
 
Żona czuła, dobra matka
 
przyjaciółka szczera
 
Pamiątka iey zostanie każdemu
 
że ią znał droga y miła
 
Cmentarze to w ogóle miejsce, gdzie dużo jest mowy o miłości. Niedźwiedzińskiemu też ktoś napisał, że “So lange wir atmen wirst Du in uns leben und unvergesslich sein” – “jak długo oddychamy, będziesz w nas żył i nie zapomnimy o tobie”.
 
Ale też gróby Ewy S., ten z początku wpisu, grób z roku 2005, a więc sprzed 20 lat, jest świadectwem miłośco. Na grobie jest mały kamień w kształcie serca i po polsku cytat z wiersza Emily Dickinson, amerykańskiej poetki, tajemniczej samotniczki, ubierającej się na biało, która umarła przeżywszy zaledwie 30 lat. Nic o niej nie wiemy, nie wiemy, czy kochała kobiety, czy żonatego mężczyznę czy może kogoś z rodziny. Ale wiemy, że kochała. Napisała 600 wierszy, w większości tak krótkich, że japońscy twórcy haiku uznają ją za pokrewną duszę.  Za jej życia opublikowano ich zaledwie sześć, resztę wydała drukiem już po jej śmierci, siostra poetki Lavinia. Ale, powórzmy, mimo iż nic o niej nie wiemy, wiemy że kochała. Bo inaczej nie potrafiłaby napisać takiego wersu, jak ten z nagrobka Ewy S.: “Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna”.
 
''Unable are the Loved to die''


''For Love is Immortality,''
Podam teraz kilka przykładów zaczerpniętych z moich poszukiwań.
[[File:Niedzwiedzinski.jpg|alt=Janek Niedźwiedziński, cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio|thumb|Janek Niedźwiedziński, cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio|center]]
Na jednym z cmentarzy przy Bergmannstrasse na Kreuzbergu znajduje się nagrobek z napisem “Janek Niedźwiedziński”, pisany zdrobniale Janek, i jest to ktoś, kto umarł w roku 1925. Był na pewno Polakiem i to świadomym swej polskości, jeśli na użytek życia i śmierci w Berlinie nie uprościł nazwiska lub mu go nie uproszczono posthum. Ba, nawet jego żona, rodowita Niemka, która potem po raz drugi wyszła za mąż za Niemca, pojawi się na wspólnej płycie nagrobnej jako “verwitw. Niedźwiedzińska” – owdow. Niedźwiedzińska. Ona wzrusza mnie chyba jeszcze bardziej niż on sam. On był po prostu Polakiem, ona się do niego przywiązała na życie i nawet na drugie małżeństwo.
[[File:Emilydickinson2.jpg|alt=Ewa S., cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio|thumb|Ewa S., cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio|center]]
Na tym samym cmentarzu znajduje się  nagrobek w kształcie serca. Leży tu Polka, '''Ewa Samborska''', która żyła i zmarła w Berlinie. Ktoś umieścił na nagrobku napis po polsku: Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna. Jest to polskie tłumaczenie linijki wiersza Emily Dickinson.
[[File:Picture1.jpg|alt=Julia Bereźnicka|center|thumb|Julia Bereźnicka]]


''Nay, it is Deity—''
Na cmentarzu parafialnym katedry świętej Jadwigi na Lissenstrasse znajduje się [[Julia Bereźnicka (PL)|'''grób Julii Bereźnickiej''']], gdzie cały tekst na nagrobku napisany jest po polsku.


''Unable they that love—to die''
Na cmentarzu Ruhleben grób pani '''Wojciechowskiej''' zapewnia po polsku, że "pamiętamy". Ale widziałam też na pewnym wysypisku niepotrzebnych nagrobków nagrobek pewnej '''Władysławy''' pisanej przez dwa ł, który też zapewniał, że jest "niezapomniana", a miejsce jego znalezienia udowadnia, że jednak o niej zapomniano.
[[File:Irena-viki-joanna.jpg|alt=Groby Viki Korb, Joanny Trümner, Ireny Mitręgi. Foto Ela Kargol|center|thumb|600x600px|Groby Viki Korb, Joanny Trümner, Ireny Mitręgi. Foto Ela Kargol]]
Kilka znanych nam osobiście kobiet spoczęło w Berlinie (wszystkie mają swoje strony tu na Polkopedii), a więc wiemy na pewno, że były Polkami, niezależnie od pisowni imion i nazwisk - '''[[Ewa Bielska (PL)|Ewa Bielska]]''', '''[[Halina Rometzki (PL)|Halina Rometzki]]''', '''[[Wiktoria (Viki) Korb (PL)|Viktoria Korb]]''', '''[[Irena Mitręga (PL)|Irena Mitrega]]''', '''[[Joanna Trümner (PL)|Joanna Trümner]]'''. Z nich tylko Ewa Bielska ma polską wersję imienia i nazwiska. Wszystkie inne kobiety zostały zniemczone wskutek okoliczności: Halinie nazwisko zmieniła niemiecka biurokracja w latach 70, Viktoria sama wybrała wersję imienia przez V, bo nigdy nie lubiła imienia Wiktoria przez W i najbardziej lubiła, żeby mówić do niej Viki. Irenie rodzina postanowiła nie pisać ę na nagrobku, Joanna wyszła za mąż za Niemca.   


''For Love reforms Vitality''
Mogę tu dodać siebie - Ewa Maria Slaska, piszę imię przez w (po niemiecku byłaby Eva albo nawet Eve), ale to nie zmienia faktu, że każdy, i Polak i Niemiec, jest przekonany, że moje nazwisko w Polsce musiało brzmieć Śląska. Tymczasem nie jest tak, i to nazwisko tak się pisze w Polsce już od XVII wieku. Do dziś oba odłamy rodziny, i ta, która nazywa się Śląska, i ta, która nazywa się Slaska,  znają się wzajemnie, spotykają, kultywuję pamięć o tych samych przodkach. 


''Into Divinity.''
== Linki i bibliografia ==
https://ewamaria.blog/2025/02/14/bo-milosc-jest-niesmiertelna/


''Emily Dickinson''
<nowiki>https://ewamaria.blog/2015/06/09/dziewczyna-z-cmentarza-w-berlinie/</nowiki>


<nowiki>***</nowiki>
Ewa Maria Slaska, Michał Rembas, ''Nie umarłem. Ich bin nicht tot'', Berlin 2017; ISBN: 9788393752218 / <nowiki>https://www.taniaksiazka.pl/nie-umarlem-ich-bin-nicht-tot-ewa-maria-slaska-p-1119438.html?srsltid=AfmBOoqyPFDClSdnSwOHrM8X0Dpfk17Yki66G4JT2vIEd1QwkzX6Vr1T</nowiki>


Dopisek na 14 lutego 2025 roku: Kochane Czytelniczki, kochani Czytelnicy, kochajcie i bądźcie kochane i kochani. Dziś dzień świętego Walentego. Też o nim kiedyś pisałam. Nie bardzo to szczęśliwy patron dla zakochanych, ale tak go wybrano i już w XVII wieku Samuel Pepys pisał o tym, kto jest w danym roku jego Damą Walentynkową. Któregoś roku ofiarował był swej przydzielonej mu na owy rok damie tuzin par rękawiczek. O wszystkim tym wielu innych ciekawostkach związanych z dniem świętego Walentego donoszę w tym właśnie cytowanym wpisie. Zachęcam do lektury.
<nowiki>https://ewamaria.blog/2023/11/05/groby-i-slady/</nowiki>


Ten kamień w kształcie serca znalazł w roku 2007 podczas pielgrzymki do Santiago de Compostela i niósł przez całą drogę w plecaku w prezencie dla żony nasz blogowy autor, Mieczysław Węglewicz, wędrowiec i poeta, którego wtedy podczas tej pielgrzymki poznałam. '''TU''' o tym piszę. Widzieliśmy się w drodze po raz pierwszy i jedyny zaledwie przez godzinę czy dwie i nigdy się więcej nie spotkaliśmy. Mietek szedł dwa razy szybciej niż ja, nie mogłam mu więc towarzyszyć na trasie. A jednak do dziś jesteśmy w kontakcie i od czasu do czasu wolno mi opublikować jego wiersze.
Ewa Maria Slaska, Roman Brodowski, ''O polskich grobach w Berlinie. Cyganie''. Magazyn Polonia, kwartalnik Polaków w Niemczech, Berlin 2016, nr 7 (również po niemiecku) - s. 60


To się nazywa przyjaźń.
Ewa Maria Slaska, ''Mors porta vita, o grobach polskich w Berlinie'', cz. I, Pro Libris, Lubuskie Pismo Literacko-Kulturalne, nr 1 (28), Zielona Góra 2008, s. 100


Powiem więc jeszcze na zakończenie, że aczkolwiek uważam miłość za coś naprawdę cudownego, to jednak nauczyłam się dużo bardziej cenić przyjaźń. Bo dość często się zdarza, że miłość się kończy, a wtedy również często się zdarza, że nigdy już nie spotkasz człowieka, który był obiektem tej miłości. A przyjaźń… przyjaźń potrafi przetrwać latami i będzie z nami zawsze, również tam, gdzie miłość nas porzuciła.
https://ewamaria.blog/2022/06/13/poziomki-i-cmentarze/

Aktualna wersja na dzień 22:19, 10 maj 2025

Ewa Maria Slaska

W Berlinie jest wiele polskich grobów, aczkolwiek nie zawsze można być pewnym, że są one naprawdę polskie, bo jeśli nie uzyskamy dodatkowych informacji, nie możemy wiedzieć, czy Magdalena Krupa jest Polką, czy też wyszła za mąż za Polaka, a nawet, czy wyszła za mąż za Niemca o polskim nazwisku. Wprawdzie, jak twierdzi Anna Poniatowska, autorka książki Polacy w Berlinie, wszystkie polskonrzmiące nazwiska świadczą o tym, że kiedyś założyciel tej rodziny przybył z terenów Polski, ale nie naszym celem jest polonizowanie kogokolwiek na siłę. Jeśli rodzina przybyła z Polski postanawia, że jest niemiecka, to nie nam decydować, że Krakowiak, Lubliński i Mazur to jednak Polacy. Dlatego trzeba coś wiedzieć, znaleźć jakąś dodatkową informację. Czasem napisy na grobach dostarczają pewnych wskazówek. Najprostsza jest oczywiście informacja, że ktoś jest Polakiem i urodził się w Kartuzach, Otwocku, Iławie albo Oleśnicy. Czasem znajdziemy na grobach polskie napisy - "Zdrowaś Mario", "prosi o modlitwę" albo "śp". Czasem zachowane w imionach i nazwiskach polskie litery świadczą o pochodzeniu - Władysława Barańczak, Krzysztof Górecki. Z reguły bowiem jeśli ktoś rezygnował z "bycia Polakiem", to w pierwszej kolejności usuwał polskie znaki diakrytyczne ( ja nie, ale o tym później). A zatem Domańska, Łukowicz albo Przechera są raczej Polakami, albo w każdym razie ich polskość jeszcze niedawno miała moc obowiązującą. Jeśli do tych polskich nazwisk dołączają jednak imiona w wersji niemieckiej (Martha, Helene, Christoph) albo wręcz niemieckie: Hildegard, Gudrun, Siegfried, Maximilian, to jest to kolejny krok w wychodzeniu z polskości i przechodzeniu na niemieckość. Ale zdarza się i odwrotnie - znajdujemy bowiem nazwiska zapisane dziwacznie po niemiecku, po to, by ta pisownia wymuszła ich polską wymowę: Husaschewsky albo Quaczyniski. Bywają też osoby o wielu niemieckich imionach i niemieckim nazwisku, które np maleńką informacją - pseudonim "Malutki" albo napis "Mamusia"- informują nas, że nie, że to nie Niemiec / Niemka, lecz Polak/Polka spoczęli w tym grobie.

Podam teraz kilka przykładów zaczerpniętych z moich poszukiwań.

Janek Niedźwiedziński, cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio
Janek Niedźwiedziński, cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio

Na jednym z cmentarzy przy Bergmannstrasse na Kreuzbergu znajduje się nagrobek z napisem “Janek Niedźwiedziński”, pisany zdrobniale Janek, i jest to ktoś, kto umarł w roku 1925. Był na pewno Polakiem i to świadomym swej polskości, jeśli na użytek życia i śmierci w Berlinie nie uprościł nazwiska lub mu go nie uproszczono posthum. Ba, nawet jego żona, rodowita Niemka, która potem po raz drugi wyszła za mąż za Niemca, pojawi się na wspólnej płycie nagrobnej jako “verwitw. Niedźwiedzińska” – owdow. Niedźwiedzińska. Ona wzrusza mnie chyba jeszcze bardziej niż on sam. On był po prostu Polakiem, ona się do niego przywiązała na życie i nawet na drugie małżeństwo.

Ewa S., cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio
Ewa S., cmentarze na Bergmannstr.; fot. Anna Kuzio

Na tym samym cmentarzu znajduje się nagrobek w kształcie serca. Leży tu Polka, Ewa Samborska, która żyła i zmarła w Berlinie. Ktoś umieścił na nagrobku napis po polsku: Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna. Jest to polskie tłumaczenie linijki wiersza Emily Dickinson.

Julia Bereźnicka
Julia Bereźnicka

Na cmentarzu parafialnym katedry świętej Jadwigi na Lissenstrasse znajduje się grób Julii Bereźnickiej, gdzie cały tekst na nagrobku napisany jest po polsku.

Na cmentarzu Ruhleben grób pani Wojciechowskiej zapewnia po polsku, że "pamiętamy". Ale widziałam też na pewnym wysypisku niepotrzebnych nagrobków nagrobek pewnej Władysławy pisanej przez dwa ł, który też zapewniał, że jest "niezapomniana", a miejsce jego znalezienia udowadnia, że jednak o niej zapomniano.

Groby Viki Korb, Joanny Trümner, Ireny Mitręgi. Foto Ela Kargol
Groby Viki Korb, Joanny Trümner, Ireny Mitręgi. Foto Ela Kargol

Kilka znanych nam osobiście kobiet spoczęło w Berlinie (wszystkie mają swoje strony tu na Polkopedii), a więc wiemy na pewno, że były Polkami, niezależnie od pisowni imion i nazwisk - Ewa Bielska, Halina Rometzki, Viktoria Korb, Irena Mitrega, Joanna Trümner. Z nich tylko Ewa Bielska ma polską wersję imienia i nazwiska. Wszystkie inne kobiety zostały zniemczone wskutek okoliczności: Halinie nazwisko zmieniła niemiecka biurokracja w latach 70, Viktoria sama wybrała wersję imienia przez V, bo nigdy nie lubiła imienia Wiktoria przez W i najbardziej lubiła, żeby mówić do niej Viki. Irenie rodzina postanowiła nie pisać ę na nagrobku, Joanna wyszła za mąż za Niemca.

Mogę tu dodać siebie - Ewa Maria Slaska, piszę imię przez w (po niemiecku byłaby Eva albo nawet Eve), ale to nie zmienia faktu, że każdy, i Polak i Niemiec, jest przekonany, że moje nazwisko w Polsce musiało brzmieć Śląska. Tymczasem nie jest tak, i to nazwisko tak się pisze w Polsce już od XVII wieku. Do dziś oba odłamy rodziny, i ta, która nazywa się Śląska, i ta, która nazywa się Slaska, znają się wzajemnie, spotykają, kultywuję pamięć o tych samych przodkach.

Linki i bibliografia

https://ewamaria.blog/2025/02/14/bo-milosc-jest-niesmiertelna/

https://ewamaria.blog/2015/06/09/dziewczyna-z-cmentarza-w-berlinie/

Ewa Maria Slaska, Michał Rembas, Nie umarłem. Ich bin nicht tot, Berlin 2017; ISBN: 9788393752218 / https://www.taniaksiazka.pl/nie-umarlem-ich-bin-nicht-tot-ewa-maria-slaska-p-1119438.html?srsltid=AfmBOoqyPFDClSdnSwOHrM8X0Dpfk17Yki66G4JT2vIEd1QwkzX6Vr1T

https://ewamaria.blog/2023/11/05/groby-i-slady/

Ewa Maria Slaska, Roman Brodowski, O polskich grobach w Berlinie. Cyganie. Magazyn Polonia, kwartalnik Polaków w Niemczech, Berlin 2016, nr 7 (również po niemiecku) - s. 60

Ewa Maria Slaska, Mors porta vita, o grobach polskich w Berlinie, cz. I, Pro Libris, Lubuskie Pismo Literacko-Kulturalne, nr 1 (28), Zielona Góra 2008, s. 100

https://ewamaria.blog/2022/06/13/poziomki-i-cmentarze/