Pelagia Dobrzykowska (PL)
Projekt "Kobiety w cieniu gilotyny. Polki stracone w więzieniu Plötzensee"
Autorka: Marzena Zajączkowska
Wstęp
W dzień po rozpoczęciu 2 wojny światowej i wkroczeniu niemieckich wojsk do Polski, w okolicach Łagiewnik odbyła się walka powietrzna, której konsekwencje odczuła lokalna społeczność, wielu z nich, kobiety i mężczyźni, przypłacili to życiem. Jedną z tych osób była 29-letnia Pelagia Dobrzykowska.
Kim była Pelagia?
Urodzona 23 października 1911 roku w Wielkopolsce, stracona gilotyną 16 marca 1940 roku w więzieniu Berlin-Plötzensee.
Pelagia Dobrzykowska przyszła na świat w rodzinie robotnika rolnego Władysława Jerzewskiego i Wiktorii z domu Łech. Ojca straciła, kiedy miała zaledwie 4 lata. Po jego śmierci Pelagia wraz z matką zamieszkały u dziadków we wsi Górki. Kilka lat później Wiktoria wyszła ponownie za mąż, za wdowca i rolnika, Jana Górnego. W 1924 roku matka z córką przeprowadziły się do do niego do Złotnik, a potem do Łagiewnik (wieś dziś nieistniejąca). Pelagia ukończyła szkołę i rozpoczęła naukę haftu w Poznaniu. Potem pomagała matce na roli i pracowała jako hafciarka.
Mając 25 lat wyszła za mąż za robotnika rolnego, Leona Dobrzykowskiego z Łagiewnik (13.4.1936), a rok później urodziła syna Henia.
W swoim krótkim życiu straciła trzech bliskich mężczyzn: ojciec Władysław Jerzewski, wcielony do pruskiej armii poległ w wielkiej wojnie (8.5.1915), ojczym Jan Górny zmarł w skutek wypadku przy pracy na kolei kiedy Pelagia osiągnęła wiek dorosłości (13.4.1929), mąż, Leon Dobrzykowski, zmarł na skutek skrętu jelit niedługo potem, jak został ojcem.
Dwa samoloty, dwie wersje wydarzeń
W powietrznym ataku na Polskę, 2 września 1939 roku w okolicach Moraska i Łagiewnik niemiecki samolot (Heinkel He 111) został zestrzelony przez lecącego samolotem P-11c polskiego pilota Włodzimierza Giedymina. Świadkami wydarzeń byli mieszkańcy okolicznych wsi.
Z niemieckiego samolotu, który rozbił się w okolicy, jeden z lotników, Lötsch, zginął kiedy nie otworzył mu się spadochron, drugi - Weuner, zaginął, a dwóch kolejnych, Prügel i Hackl, ocalało i zostało ujętych przez Polaków, którzy „po udzieleniu im niezbędnej pomocy, przekazali ich polskim władzom. Jeńców przewieziono do Poznania, następnie do Gniezna, gdzie była siedziba sztabu Armii Poznań, a stamtąd do Warszawy. Następnie wraz z innymi jeńcami odtransportowano ich do Brześcia nad Bugiem, skąd po zakończeniu kampanii wrześniowej wrócili do służby w swoich jednostkach Luftwaffe.”
https://9lib.org/article/pojedynek-lotniczy-nad-%C5%82agiewnikami-nr.yj7ven25
Natomiast Niemcy „utrzymywali, że skaczący jako ostatni z płonącego samolotu Weuner bezpiecznie wylądował, ale został zabity przez Polaków. Ponadto uważali, że nie udzielono pomocy pozostałym lotnikom, a nawet ich prześladowano.”
Te kłamliwe pomówienia stały się podstawą do zemsty na mieszkańcach okolicznych wiosek. Wydarzenie okazało się tragiczne dla wszystkich świadków powietrznej batalii. Kiedy na te tereny wkroczyły wojska hitlerowskie, zostały przeprowadzone masowe aresztowania ludności polskiej. Na początku 1940 roku wraz z innymi osobami Pelagia Dobrzykowska została aresztowana.
Wyrokiem hitlerowskiego Sądu Specjalnego w Poznaniu z 17 stycznia 1940 roku, Pelagia Dobrzykowska, Marta Buszka, Józefa Ratajczak jak i kilku pozostałych Polaków, zostało skazanych na karę śmierci.
Niesprawiedliwość i beznadzieja wojny zaciera ślady prawdy. Na szczęście mamy naocznych świadków, którzy przeżyli wojnę, jak choćby Florian Okupniak (*2.5.1922 r. w Glinnie, +29.09.2021). Okupniak opisał historię „lotników”spod Łagiewnik. W jego opowieści nie brakuje również wspomnień o bohaterce Pelagii Dobrzykowskiej. Opowieść Okupniaka zdecydowanie różni się od wydarzeń opisanych w niemieckim wyroku śmierci Pelagii.
Okupniak opowiada o znajomym, który podniósł oderwany guzik z munduru niemieckiego lotnika, w wyroku opisywane jest szarpanie ubrań i grabież. Polak podkreśla, że jeńców opatrzono i dano im papierosy. Wyrok mówi o strasznej napaści fizycznej grupy rozwścieczonych Polek i Polaków. Prawda być może leży gdzieś po środku.
Na ile wyroki Rzeszy były fabrykowane, na ile zeznania wyciągano torturami, tego nie wiadomo. Jednak aż tak ogromna rozbieżność pokazuje, że należy pamiętać o wojennej propagandzie, należy sprawdzać materiały i fakty z kliku źródeł i mieć świadomość, że być może nigdy nie poznamy prawdy, która odeszła wraz z jej świadkami.
https://reportage91.wordpress.com/2018/10/09/historycznie-nieprzygotowany/
List pożegnalny
Pelagia zamknięta została w areszcie przy ul. Młyńskiej w Poznaniu, gdzie przebywała do 10 marca 1940 roku. Następnie przewieziona została do więzienia Plötzensee w Berlinie. Prawdopodobnie eksponowana jako „żywy egzemplarz wroga”, podczłowieka, na „pokazach” za znęcanie się nad niemieckimi lotnikami. Zapewne przyczyniły się do tego jej wyjątkowe cechy - miała ok 190 cm wzrostu i potężną budowę ciała.
Dzień przed wykonaniem wyroku poinformowano Pelagię o nadchodzącej śmierci, która spotkać ją miała 16 marca 1940 r. Pelagii pozwolono napisać ostatni list do rodziny. Napisała do mamy i do 3-letniego synka przejmujące słowa:
„Kochana Matko!
Po raz ostatni piszę do Was moje pożegnanie i donoszę Wam, że jutro o godz. 6.00 ginę z tego świata. Smutna to dla Ciebie chwila, ale nie rozpaczaj, bądź spokojna o mnie. Ksiądz polski (Rosler) był u mnie i wyspowiadał mnie na śmierć, więc bez żadnej bojaźni ginę z tego świata. Tylko to dla mnie smutne, że ginę w obcym dla mnie kraju - tak daleko od rodziny, nie w swojej Ojczyźnie. Mój drogi synku, moje dziecko! Po raz pierwszy i po raz ostatni pisze do Ciebie Twoja kochana matka. Piszę ostatnie pożegnanie do Ciebie. Oświadczam Ci w tym liście, co w życiu przechodziłam. Przyszła chwila, w której musiałam Cię moje kochane dziecko zostawić i to na zawsze. Wyrok otrzymałam 17 stycznia 1940 roku. Mój kochany synku - wyrok mój to kara śmierci. Przeraziłam się bardzo tym wyrokiem. Oświadczono mi, że 16 marca 1940 roku o godz. 6.00 kończy się moje życie. Z największym spokojem piszę do Ciebie moje kochane dziecko. Zostaniesz sierotą na całe swoje życie. Proszę gorąco, żebyś wyrósł na dzielnego Obywatela, jakim była Twoja matka. Proszę Cię Kochana Matko, wychowaj mi dziecko na porządnego człowieka. Ty kochane dziecko słuchaj swoich opiekunów. Moje kochane dziecko, to są ostatnie wyznania i prośby Twojej matki, która Cię tak bardzo kochała.
Proszę ten list zachowaj, niech on będzie ostatnim testamentem dla mego syna.”
Śmierć
Stracona gilotyną o świcie 16 marca 1940 roku w więzieniu Berlin-Plötzensee.
Architektura pamięci
Po wsi Łagiewniki nie pozostało wiele śladów - na jej miejscu znajduje się poligon wojskowy Biedrusko. O wydarzeniach z września 1939 przypomina tylko Pomnik Ofiar Faszyzmu, zaprojektowany przez artystę Ryszarda Skupina, uroczyście odsłonięty 12 maja 1968. NA teren poligonu wstęp jest ogólnie wzbroniony, ale to właśnie w tym miejscu każdego roku odbywają się gminne uroczystości z okazji wybuchu II wojny światowej. Są one wyrazem hołdu dla ofiar hitlerowskiego terroru, mieszkańców Łagiewnik i okolicznych wsi, którzy swą patriotyczną postawę przypłacili męczeństwem i śmiercią.
Linki i źródła
https://www.gedenkstaette-ploetzensee.de/totenbuch/recherche/person/dobrzykowska-pelagia
https://reportage91.wordpress.com/2018/10/09/historycznie-nieprzygotowany/
https://9lib.org/article/pojedynek-lotniczy-nad-%C5%82agiewnikami-nr.yj7ven25
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Pomnik_w_%C5%81agiewnikach.jpg
Wsparcie finansowe[edytuj | edytuj kod]
Wpis i ilustracje powstały dzięki wsparciu finansowemu Fundacji EVZ - POP (Pamięć Odpowiedzialność Przyszłość) podczas warsztatów
"Frauen im Schatten der Guillotine. Polinnen im Gefängnis Plötzensee" w dniu 24.02.2024
Niniejsza publikacja nie reprezentuje polądów Fundacji - za treść wpisu odpowiada Polkopedia
