Maria Ciechomska

Z Polkopedia
Jump to navigation Jump to search
Maryla

Autorka artykułu: Ewa Maria Slaska

Urodziła się 22 maja 1956 roku w Warszawie, zmarła 26 marca 2019 roku w Berlinie. Pochowana na cmentarzu Stary Służew w Warszawie.

Grób Maryli w dniu pogrzebu 12 kwietnia 2019 roku; cmentarz Stary Służew w Warszawie; wiersze na grobie - Ewa Karbowska - fot. Ewa Maria Slaska

Polska germanistka, autorka, publicystka, tłumaczka. Opozycjonistka, w czasie stanu wojennego internowana w obozie w Gołdapi, gdzie była najmłodszą osadzoną. Feministka.

Życiorys (inf. na podstawie własnego życiorysu z Archiwum FOE Bremen)

Grób Maryli; tu leży również jej pradziadek, powstaniec styczniowy, ostatni sołtys wsi Mokotów - fot. Tadeusz Ciechomski


Maria (Maryla / Marlena) Ciechomska / Maria Gast-Ciechomska (1956-2019), córka Wiesława i Aliny Ciechomskich.

Germanistka, tłumaczka, autorka, publicystka, feministka; redaktorka w podziemnym czasopiśmie "Sumienie"; pracowała w strukturach NSZZ Solidarność Region Mazowsze i w Niezależnym Związku Studenckim NZS; w stanie wojennym internowana najpierw w więzieniu na Grochowie, a od 15 stycznia 1982 roku w obozie dla kobiet w Gołdapi – była najmłodszą więźniarką stanu wojennego. Zwolniona 15 lipca 1982 roku.

W latach 70 pracowała w aptece na etacie opisywaczki i w Bibliotece Publicznej m. st. Warszawy

Studia Filologii Germańskiej (wydz. Neofilologii) na Uniwersytecie warszawskim: 1977 - 1984. W indeksie czas internowania jest wpisany jako "urlop dziekański", seminaria m.in. u Karola Sauerlanda; nie złożyła egzaminu magisterskiego.

W latach 1985 - 1989 była tłumaczką i freelanserką w redakcjach czasopism kulturalnych i artystycznych

Od 1987 roku zamieszkała na stałe w Berlinie Zachodnim.

W okresie w roku 1990 była studentką na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie, na kierunkach filologia niemiecka i nauki polityczne.

W latach 1990 do 1993 wykonywała zadania naukowej  pomocy studenckiej w Instytucie Europy Wschodniej (Osteuropa-Institut) przy Freie Universität w Berlinie; w latach 1998-1999 pracowała jako naukowa pomoc studencka na Uniwersytecie w Osnabrück, pracując w Berlinie.

Współzałożycielka Europejskiej Inicjatywy Kobiecej (Europäische Fraueninitiative), gdzie pracowała od 1990 do 2009, wykonując zadania twórcze, organizacyjne i biurowe

W latach 1994 - 1997 zatrudniona w Deutsch-Polnisches Jugendwerk, Potsdam

Od roku 1991 była tłumaczką, od roku 2004 jako niezależny podmiot gospodarczy, w 2006 zadała egzamin państwowy i została zaprzysiężona.

Od 1997 do 2005 pracowała jako stenotypistka medyczna dla Szpitala Żydowskiego (Jüdisches Krankenhaus) w Berlinie i Reha-Klinik Pankow w Berlinie.

Współpracowniczka (działalność społeczna) Inicjatywy Kobiecej Berlin-Warszawa (Fraueninitiative Berlin-Warszawa); Polskiego Towarzystwa Feministycznego, Fundacji Kobiecej eFKa, Polsko-Niemieckiego Towarzystwa Literackiego WIR.

Autorka "Od matriarchatu do feminizmu", Poznań 1996; publicystka w "Pełnym głosem. periodyk feministyczny", "Zadra", "Zeszyty telewizyjne".


***

Od 4 kwietnia 1997 roku zamężna z Dieterem Jürgenem Gastem; mąż urodził się 20 maja 1956 roku w Kolonii (był od niej o dwa dni starszy!), a zginął tragicznie (samobójstwo) 12 stycznia 2008 roku.

O Maryli

Dorota Danielewicz, autorka polska mieszkająca w Berlinie:

Była skromna, odważna, niezłomna, zdolna. Niezwykła kobieta. Wielka szkoda, że tak wcześnie odeszła…

Sławomira Walczewska, filozofka, autorka, feministka:

...zawsze po stronie wolności i godności. Jako działaczka opozycji Solidarnościowej i najmłodsza więźniarka obozu dla internowanych w Gołdapi. Jako współtwórczyni nowego, feministycznego ruchu kobiecego i autorka pionierskiej książki “Od matriarchatu do feminizmu”. Skromna, uśmiechnięta, nieugięta – taka była.

Maria Szewczyk, autorka, Klub Polsko-Niemiecki w Berlinie

Będzie brakowało jej ciepłego uśmiechu i dyskretnego, ściszonego sposobu bycia, nawet jeśli mówiła o najtrudniejszych sprawach.

Alicja Czańka:

Wieczne odpoczywanie racz dać Jej Panie… Niech Miłosierny ukoi ból Najbliższych i przyjaciół. Pamiętam ją jako kobietę, która zawsze poruszała wszystkim wokół siebie i zaskakiwała projektami oraz determinacją.

Kazimierz Bocian:

Wspaniałych ludzi jak Maryla nie zapomina się łatwo.

Dorota Cygan, tłumaczka:

Maryla, taka jaką znałam, nie mówiła o sobie, tylko o sprawach mających jakiś walor obiektywności. Nie miała zwyczaju wypełniać przestrzeni komunikacyjnej sobą. Rzadka cecha. I też bardzo cichutko odeszła.

Anna Krenz, artystka, aktywistka polityczna, feministka, Dziewuchy Berlin, Ambasada Polek,

Berlińsko, feministycznie, smutno.

Ewa Karbowska, poetka z Warszawy, przyjaciółka Maryli

NA DROGĘ DO, KOCHANA

– Pamięci Maryli Gast-Ciechomskiej –


mając naturę wojowniczki

Legitymacja prasowa Marii Ciechomskiej - zbiory FOE w Bremie
Legitymacja prasowa Marii Ciechomskiej - zbiory FOE w Bremie

nigdy nie kroczy się powoli

bo szkoda czasu

mówi się też szybko

i myśli

o tym co jeszcze dobrego można zrobić


bez głębi analiz

porywem serca i intelektu

bo ktoś potrzebuje pomocy

nawet jeśli się odchodzi

to też bez zbędnych ceregieli

po co innym głowę sobą zawracać

Maryla podczas prezentacji w Berlinie w kinie Lichtblick filmu Marty Dzido i Piotra Śliwińskiego, "Solidarność według kobiet", fot. Marta Dzido


już nie ma Marii, Maryli, Marleny

a była jeszcze przed chwilą

na dotknięcie, na odległość głosu

co za bzdury ja tu opowiadam

przecież zaraz wpadnie

za chwilę, za miesiąc, za dwa

zawsze jak po ogień

26.03.2019


Dodane w dwa lata później:

Okruchy pamięci o Maryli, mojej Przyjaciółce i Siostrze serdecznej, choć nie genetycznej - Marii Gast-Ciechomskiej.

Jest tu sporo tego co zdążyła zrobić sama. Trochę tego co zdążyliśmy, lub nie zdążyliśmy, zrobić dla Niej - lub o Niej my wszyscy po fragmencie. My, to znaczy jej Rodzina lub inni Bliscy albo nawet Bardzo Bliscy.

Ale najwięcej jest w tym wszystkim poczucia braku i straty. O której i ja wciąż, nieustająco pomimo mijającego czasu, też próbuję pisać.

Brak Cię cholernie, Dziewczyno. A uświadomić sobie to powinni także i ci, którzy nie mieli w życiu tyle fartu, żeby Cię znać. Niech przynajmniej uważnie przeczytają, całość tego, co tu zamieszczono, bo warto. Bardzo.

Książka

Książka Marii Ciechomskiej, "Od matriarchatu do feminizmu", Poznań 1996 - fot. Anna Krenz

Maria Ciechomska, Od matriarchatu do feminizmu, Brama - Książnica Włóczęgów i Uczonych, Poznań 1996

Tekst od wydawnictwa o książce:

Mimo absolutnej przewagi kobiet w swoich szeregach feminizm nie jest ruchem płciowym, lecz raczej świadomościowym, bo męskość i kobiecość to wielkości tyleż płciowe co ideologiczne i symboliczne. Książka ujmuje temat bardzo ogólnie, dając zaledwie zarys problematyki. Dotyczy ona historii kobiet i myśli feministycznej, sytuacji kobiet w świecie współczesnym, miejsca, jakie wyznaczają kobietom najpopularniejsze religie i ideologie, a także głównych nurtów i obszarów zainteresowań współczesnego feminizmu.

Publikacje

Uroki faszyzmu, Sztuka, Tom 12, Numer 4 (1987)

Wspomnienie

Magdalena Ciechomska rozpoczęła na ewamaria.blog cykl wspomnień o swojej szwagierce, Marii Gast-Ciechomskiej wpisem pt.:

NIEBIESKIE KOLCZYKI

Od czegoś trzeba zacząć. Dlatego przypominam sobie początek. Właściwie, to nie pamiętam, czy to było nasze pierwsze spotkanie. Pewnie wcześniej już widywałyśmy się w Studenckim Klubie Turystycznym UNIKAT albo na seminarium doktorancko-magisterskim profesor Marii Janion. Ten wieczór zresztą, to był seans filmowy w DKF w Riwierze, zorganizowany w ramach zajęć z panią profesor, poświęconych twórczości Guntera Grassa. Film Volkera Schlöndorfa „Blaszany bębenek”, wydarzenie tamtego roku. Który to był rok? 1983? 84? Chyba była jesień, albo zima… Jadąc do Riwiery spotkałam w autobusie kogoś, kogo już nie chciałam wtedy spotykać, chociaż był nadal moim znajomym… No i też jechał na ten film. Więc wypadało porozmawiać… i wejść razem do budynku… I zaraz poszłam w przeciwnym kierunku, udając, że jestem umówiona. I wtedy podeszła Maryla i przywitała się ze mną jak stara znajoma. Przez chwilę nie mogłam przypomnieć sobie, kto to właściwie jest. Aha, to siostra tego Tadka z UNIKAt-u. Była wesoła, uśmiechnięta. Nie pamiętam, co mówiła, ale to zdecydowanie poprawiło mi humor. Spotkanie w autobusie wprawiło mnie w nastrój melancholii. A teraz już nie musiałam o nim myśleć. Poczułam, że to jest jedna z tych nowych osób, których obecność skutecznie pomaga strząsnąć niemiłe wspomnienia. Stałyśmy rozmawiając, śmiejąc się, żartując. Obie w dużych, obszernych, wełnianych swetrach, które wtedy robiło się na grubych, drewnianych drutach. Mój był z szarej, owczej wełny. Maryla miała czarny. I czarne spodnie. I chyba czarną chustę zamotaną wokół szyi. I czarne włosy. A w uszach srebrne, dość duże i ozdobne kolczyki z niebieskimi kamieniami. I pomyślałam sobie, że jej bardzo do twarzy w tych kolczykach. I że pasują do tej czarnej całości.

Niebieskie kolczyki, fot. Magdalena Ciechomska

Te kolczyki znalazłam w pudełku z biżuterią, wśród rzeczy przywiezionych z Berlina po Jej śmierci. I nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz je nosiła. Na pewno nie jeden raz od tamtego wieczoru w Riwierze. A potem, w rozmowie telefonicznej Ewa powiedziała: „Maryla nie nosiła kolczyków”. Jak to? Wiem, ze nosiła! Sześć, czy siedem lat później, gdy już byłam żoną Tadka i bratową Maryli, i gdy razem byłyśmy w Berlinie, kupiłam jej kolczyki w prezencie (imieninowym? urodzinowym?). Były zupełnie inne niż tamte. Z kolorowych, plastikowych elementów, jakby małych klocków połączonych jak koraliki. Często je zakładała. Jeden z nich gdzieś zgubiła. Drugi został. To nie były ostatnie, jakie jej kupiłam w prezencie. Maryla miała sporo różnych kolczyków.

FARBOWANE CIUCHY

Pralka automatyczna Polar i lodówka Mińsk to były najważniejsze przedmioty z mojego posagu. Maryla, na widok pralki od razu powiedziała, że można w niej farbować ubrania. Farbowałyśmy wszystkie stare, sprane, bawełniane koszulki, no i, oczywiście, tetrowe pieluchy, z których szyło się powiewne letnie bluzki i spódnice. Później, gdy Maryla była już w Berlinie, farbowałam ciuchy, które przywoziła. To były rzeczy podarowane przez znajomych, używane, ale dobre i ładne, modne i naprawdę atrakcyjne wtedy, w latach gdy PRL dogorywał, a to, co miało go zastąpić nie przybierało jeszcze żadnych wyraźnych kształtów. Najlepiej udała mi się przywieziona przez Marylę kurtka, bawełniana, pierwotnie w dziwnym, różowym kolorze. Ufarbowałam ja na modny wówczas śliwkowy. Nosiłam ją chyba z pięć lat. Zabrałam ją oczywiście do Berlina, gdy pojechałam do Maryli.

Kolejne wpisy regularnie co piątek na ewamaria.blog

Ula Weiß

Byłyśmy z Marysią kompletnie różne. A jednak się rozumiałyśmy.

Poznałyśmy się we Fraueninitiative. Byłam zaskoczona, że spotykam kobietę, która jest bezpretensjonalna, prostolinijna, zawsze pomocna, dowcipna i przede wszystkim będąca kopalnią wiedzy. Mój mąż nazywał Ją chodzącym leksykonem wiedzy. Mimo iż zawsze myślami "w chmurach", natychmiast była obecna, kiedy była potrzebna.

Miała ogromną wrażliwość i łatwo ją było skrzywdzić, choć starała się tego nie okazywać.

Wielu wspomina Ją jako silną osobowość, feministkę walczącą o prawa słabszych, a była delikatnej natury.

Miałyśmy ze sobą prawie codzienny kontakt. Nie tylko dlatego, że łączyła nas Fraueninitiative, choć zaangażowane w nią kobiety nie bardzo rozumiały naszą przyjaźń. Marysia, tak często milcząca, potrzebowała się "wygadać", prosić o radę, porozmawiać o Jej świecie. Często przy dobrym, białym winie.

Nigdy nie spotkałam tak ciekawej i dobrej osoby.

Brak mi Jej codziennych maili i telefonów.

Linki

Obiekty z obozu w Gołdapi - fot. Ewa Maria Slaska

https://fso.gbv.de//detail/BestandViewer?select_id=2035&eadb_frame=mainframe&easydb=55sil750qg8ivg4mvmc83tn9oi&ls=2

https://ewamaria.blog/2019/03/28/odeszla/

https://ewamaria.blog/2021/03/25/maryla/

https://ewamaria.blog/2019/10/26/apel-poleglych/

https://ewamaria.blog/2021/03/29/ewa-maryla-joasia-irena-viki-anette/

https://ewamaria.blog/2021/04/05/verschwindende-frauen-und-manner/

Obiekty z obozu w Gołdapi - fot. Ewa Maria Slaska

https://ewamaria.blog/2021/05/21/wspomnienia-o-maryli-1/ (pierwszy link z serii wspomnień Magdaleny Ciechomskiej o jej szwagierce, Marii (Marlenie); od tego momentu co tydzień zawsze w piątki pojawiają się kolejne wpisy)

https://ewamaria.blog/2016/12/07/muzeum-kotow/

https://ewamaria.blog/2014/12/16/od-swietej-lucji-do-trzech-kroli-albiny-zdzislawa/

https://ewamaria.blog/2013/05/07/w-goldapi/

https://ewamaria.blog/2019/02/02/matka-boska-z-wilkami-reblog/

http://www.bundesplatz-kino.de/index.php?p=m&mid=1159

http://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/540570

https://encysol.pl/es/encyklopedia/hasla-rzeczowe/14574,Sumienie.html

https://taz.de/!1790396/

https://regenbogenfabrik40.blog/2021/03/26/maryla/

Informacje

  1. Archiwum Marii Gast-Ciechomskiej znajduje się w Archiwum Forschungsstelle Osteuropa Uniwersytetu w Bremie - nr zbioru (Bestandssignatur) *FSO 02-143; w archiwum znajdują się dokumenty, korespondencja, dzieła i teksty własne, fotografie, obiekty z ośrodka internowania.
  2. Została pochowana w grobie rodzinnym, w którym leży również jej pradziadek, weteran Powstania Styczniowego, ostatni sołtys wsi Mokotów.
  3. Jeszcze kilka tygodni przed śmiercią Maryli, podczas niemieckiej premiery filmu "Siłaczki" w Regenbogenfabrik 7 marca 2019 roku i kinie “Lichtblick” 9 marca w Berlinie, mogliśmy po raz kolejny zachwycić się kunsztem translatorskim Maryli, to bowiem ona znakomicie przetłumaczyła ścieżkę dźwiękową filmu. Maryla od zawsze angażowała się w sprawy kobiet i wydaje się znamienne, że ostatnia jej praca też była związana z tą tematyką.
  4. To właśnie śmierć Maryli spowodowała, że zaczęłam intensywnie myśleć o tym, jak można i trzeba upamiętnić kobiety, które znałam, a które odeszły. Niektóre były wystarczająco sławne, by Wikipedia zgodziła się umieścić wpisy o nich, ale wiele z nich to były wspaniałe kobiety, ale mimo to - nieznane. Pomysł ten kiełkował dość długo, po jakimś czasie omówiłam je z innymi kobietami, bo przecież każda z nas znała takie kobiety. Wspaniałe, aktywne osoby, często o wielkich osiągnięciach i zasługach, a mimo to nie docenione. To dla nich powstała Polkopedia. Stronę techniczną projektu zapewnił Konrad Kozaczek, on też jest autorem loga, ale przede wszystkim to on zamienił moje długie przymiarki i nieporadne wikipedystyczne próby w konkretny, dający się zrealizować plan.