Ewa Bielska

Z Polkopedia
Jump to navigation Jump to search

Życie i śmierć[edytuj | edytuj kod]

Ewa Bielska, urodzona 03 kwietnia 1958 roku w Polsce, zmarła 4 listopada 2018 w Berlinie. Wyrastała przez kilka lat w Niemczech Wschodnich.

Mieszkała w Warszawie, Wiedniu i Berlinie. Polska germanistka, tłumaczka, nauczycielka języka niemieckiego w szkołach VHS - Volkshochschule; szkoły prowadzące naukę pozazawodową dla dorosłych, w tym naukę języka niemieckiego dla cudzoziemców. Współpracowała z Polsko-Niemieckim Towarzystwem Literackim WIR od założenia, czyli od roku 1994.

Strona internetowa Ewy Bielskiej

Była osobą skromną i przedstawiała się światu powściągliwie – taka była jej strona internetowa – dalej na stronie były już tylko dane kontaktowe, dziś niepotrzebne.

Została pochowana na cmentarzu: St. Simeon u. St. Lukas – Friedhof, Tempelhofer Weg 9, 12347 Berlin.

Ewa Bielska, germanistka, tłumaczka, nauczycielka

Wspomnienia[edytuj | edytuj kod]

Michael Bielski[edytuj | edytuj kod]

Mama pisała opowiadania, które zostały wydane, a przed ośmiu laty zaczęliśmy wspólnie pisać kryminał - zakończyliśmy projekt, gdy okazało się, że mama ma raka. Od momentu, kiedy usłyszała tę diagnozę, na początku 2015 roku, mama przeszła kilka operacji i terapii, wciąż jednak zachowywała optymizm, chęć życia i siły do pracy. Do roku 2018 udzielała prywatnych lekcji niemieckiego, kilkakrotnie wyjeżdżaliśmy wspólnie na urlop i cały czas chętnie spotykała się z przyjaciółmi.

Monika Wrzosek-Müller[edytuj | edytuj kod]

Listopad 2018[edytuj | edytuj kod]

Była gorliwą czytelniczką, czytała książki z niesamowitym zapałem i zaparciem, dyskutowała żarliwie; najczęściej miała własne oryginalne zdanie na większość tematów, czasami nie pozwalała mieć innego, jeśli była bardzo przekonana o słuszności swojego.

Była kochającą matką, która uwielbiała swojego syna-przyjaciela; wymagała też od niego bardzo dużo, ale i dawała mu całą swoją uwagę, poświęcenie i serce.

Była towarzyska, lubiła życie codzienne, z kawą, papierosem i kieliszkiem czerwonego wina. Wspaniale gotowała i z wielkim poświęceniem przygotowywała uroczystości i małe spotkania, na których śmialiśmy się, gadaliśmy i dyskutowaliśmy do późnych godzin nocnych.

Była towarzyszką dla wielu osób, którym było dane ją spotkać. Potrafiła słuchać i próbowała pomagać w rozwiązaniu problemów, zapominając często o swoich własnych.

Choroba przyszła niespodziewanie, walczyła z nią przez kilka lat, nie poddając się pesymistycznym diagnozom większości lekarzy.

Dla mnie odeszła moja bardzo bliska przyjaciółka, osoba wielkiej kultury i charyzmy.

Wrzesień 2021[edytuj | edytuj kod]

Ewę poznałam w Warszawie, na moim drugim roku studiów germanistyki UW. Prawdopodobnie byłyśmy razem na wykładzie Karola Sauerlanda i trochę się podśmiewałyśmy, albo Ewa tłumaczyła mi jego dość trudny sposób wyrażania. Ewa znała niemiecki perfekt już na początku studiów, ja się go naprawdę uczyłam. Ojciec Ewy był korespondentem w NRD, w Berlinie Wschodnim, przez co Ewa chodziła przez jakiś czas do szkoły niemieckiej.

Potem okazało się, że mamy obie wspólną pasję, brydża i we wszystkich wolnych okienkach między zajęciami grałyśmy jak opętane w tę grę, akwirując jeszcze zmieniające się dwie osoby. W czasie studiów znajomość między nami się pogłębiła, Ewa czytała mnóstwo, znała literaturę niemiecką od podszewki, potrafiła wspaniale o niej opowiadać. Odwiedzałyśmy się często; ona przyjeżdżała ze swoją przyjaciółką do mojego skromnego mieszkanka na Grochowie, ja z moim ówczesnym chłopakiem do jej mieszkania rodzinnego na Mokotowie.

Po studiach nasze kontakty jeszcze się pogłębiły; zaczęłyśmy bowiem obie pracować w TVP. Ja w Biurze Współpracy z Zagranicą, gdzie zajmowałam się krajami niemieckojęzycznymi, Ewa prowadząc intensywne kursy niemieckiego dla pracowników telewizji. Spotykałyśmy się czasami w jednym czy drugim barze przy studiach telewizyjnych, gdzie w owych czasach można było dobrze zjeść. Dalej kontynuowałyśmy nasze brydżowe spotkania. Raz pojechaliśmy we czwórkę, my dwie i nasze chłopaki, maluchem do Berlina; pamiętam doskonale, że poszliśmy na film Solo Sanny do Berliner Ensemble i spotkałyśmy się z Henrykiem Berezką i jego żoną. Potem dość nagle Ewa wyjechała do Wiednia, gdzie chciała pisać doktorat, który jak miecz Damoklesa wisiał nad nią jeszcze wiele lat, nawet po powrocie do Berlina. Po długiej przerwie zobaczyłyśmy się w Berlinie Wschodnim; Ewa była już mamą, przyniosła pokazać mi swojego wspaniałego synka, Michała, Michaela.

W 1985 roku przyjechałam na stałe do Berlina Zachodniego i od tego czasu spotykałyśmy się bardzo często, pracowałyśmy też kilka lat razem w VHS Neukölln, gdzie uczyłyśmy niemieckiego. Nauczanie było pasją Ewy, to się czuło, kiedy niestrudzenie wymyslala coraz to nowe gry i metody nauki, tak by jej uczniowie coraz lepiej władali tym językiem. Była to bardzo wyczerpująca, nie dająca stałego zatrudnienia praca, z której Ewa utrzymywała siebie i swoje dziecko. Zrobiła też wszystkie egzaminy na tłumacza przysięgłego z języka polskiego i niemieckiego.

Wiem, że pisała, czy to były pamiętniki, czy tez inne gatunki literackie nie wiem; zbierała tez dokumenty po ojcu, jego opowiadania, które chciała wydać. Niestety ciągle brakowało czasu, a potem tez choroba pokrzyżowała te plany.

Zmarła 4 listopada 2018 roku, mając zaledwie 60 lat.

Linki[edytuj | edytuj kod]

https://ewamaria.blog/2018/11/06/przychodzimy-odchodzimy-3/

ewamaria.blog: